czwartek, 7 czerwca 2012

GENIALNY WEGAŃSKI MAJONEZ

No i masz.
Wpadłam jak śliwka w kompot.
Ja i tofu... 
To niezachęcające tofu!
Okazuje się być kopalnią inspiracji, podstawą cudownych smaków.
Patrzę na tę niepozorną, białą, delikatną roślinną kostkę i w głowie kłębi mi się kilkanaście pomysłów na kolejne jej zastosowania.
Zwracam honor. 
Tofu jest niebywałe!
Gdyby tylko jeszcze była pewność że nie jest modyfikowane genetycznie, eh... :/
Kto się nie przekonał niech spróbuje tej pasty...
MASAKRA!
Aaaaaaaa!
Nigdy już nie kupię w sklepie majonezu!!!


Składniki:
tofu (miękkie, delikatne, pół kostki, na oko jak pół kostki masła)
ocet żywy np jabłkowy (pyszny jest też malinowy), 4 łyżki
czosnek (1/2-1 ząbek)
oregano świeże (!), kilka gałązek z listkami
musztarda najlepiej typu "węgierska", 1 łyżka
olej nierafinowany (dowolny) 2 łyżki
sól do smaku
stewia (maleńka szczypta) lub cukier (tfu tfu, nie robię z cukrem więc nie wiem ile ;))
mielone nasiona kozieradki (szczypta, opcjonalnie)
szczypiorek (malutko)




Wykonanie:
Zmiksuj wszystkie składniki.
Już!
:D


Idealny do... wszystkiego. Pomidor z kapką pasty... poezja... :)
Wspaniale komponuje się ze szparagami.


Smacznego!
:)




10 komentarzy:

  1. lubię takie rarytasy, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwielbiam. Pozdrawiam Adi! :))

      Usuń
  2. Jesteś moim kulinarnym guru! :D Co tu zajrzę to jestem pod większym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie Gunia. Trochę na wyrost, ale cieszy.... że się komuś moje doświadczenia przydają... :D Ściskam! :)))

      Usuń
  3. Dziękuję za ciekawy przepis oraz udział w akcji :)
    Z pozdrowieniami
    Bacia
    b-coldplate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam majonezik wyszedł, nawet koleżanka co powiedziała, że w życiu tofu nie tknie, zjadła sałatkę i powiedziała, że dobra, jeszcze nie wie z czego było:-) Z tym że ja użyłam tofu w słoiczku, ale chyba to nie ma znaczenia sądząc po smaku który mi wyszedł:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihihi! Oliwia, to najlepszy sposób na "załatwianie" tych co czegoś nie lubią... ;))) Niezły jest. U mnie co drugi dzień. Mrrr.. :)

      Usuń
  5. a jak do Twojego wspaniałego przepisu dodałam curry ... niebo w gębie mniam mniam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) rewelacja. Też spróbuję. :) Uściski!

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.