wtorek, 26 lutego 2013

CZERWONA PIECZONA czyli kapusta inaczej / wegańska

Nie znoszę szatkowania kapusty!
A czerwonej przede wszystkim. Zapewne dlatego jej unikam. 
Kto nie próbował ten nie wie ze prócz ciężkiej szatkowniczej pracy 
zostaje jeszcze uroczy barwnik na dłoniach, intensywnie wgryzający się pod pazurki... brrr!
Widzę kilka wyjść awaryjnych: ;)
1. załóż rękawiczki
2. nie kupuj kapusty
3. wymyśl coś z niej innego.
Jako że czerwona była już na podorędziu i wołała że wkrótce ogłosi swój last call,
 ostatnie wyjście wydało się najlepsze. ;)
Bez szatkowania, bez męczącego w kuchni stania i dłoni farbowania.
Prosto i smacznie.
;)
Będzie piekło!
Się.
Zapraszam.
;)


Składniki:
kapusta czerwona (główka lub pół, po plastrze lub dwóch na osobę, albo ile kto tam lubi ;) )
oliwa z oliwek nierafinowana bądź olej nierafinowany dowolny.
sól gruboziarnista np. himalajska, pieprz
czosnek (kilka ząbków)

+dowolne warianty
quinoa (gotowana)
kasza jaglana (gotowana)
pestki dyni, słonecznika, siemię, sezam
 dowolne zioła
prawdziwe balsamico



Wykonanie:
Kapustę umyj, zdejmij sfatygowane liście i pokrój na grube plastry (ok 1,5cm).
Ułóż w naczyniu do zapiekania, polej oliwą, posyp solą i piecz do miękkości środka (sprawdzaj od spodu) lub tak długo jak lubisz (u mnie al dente, ok 45 minut, termoobieg 175 stopni ). Pod koniec pieczenia skrój w cieniutkie plasterki czosnek, posyp kapustę i delikatnie podpiecz. Możesz również posypać ją majerankiem, kminkiem (na trawienie), lubczykiem lub innymi ulubionymi przyprawami. W międzyczasie podpraż nasiona, sezam jeśli wybierasz tę wersję, posyp suto, dodaj pieprz i podawaj. Możesz też podać ją z kaszą jaglaną bądź quinoa ugotowaną na sypko.
Możesz ją skonsumować prawie saute, okraszoną delikatną ilością dobrego balsamico. W połączeniu z pieczoną oliwą i czosnkiem - pyszności...
Upieczona kapusta na podniebieniu prezentuje się następująco:
zewnętrzne liście skruszałe jak chipsy a wewnątrz smakowicie wypieczone acz sprężyste (półmiękkie lub półtwarde, wedle gustu). 
W dodatku robi się sama! :)
Gotowe!
Ciao!
:)

środa, 20 lutego 2013

ZDROWO POSŁODZIĆ czyli DOMOWY "MIÓD" DAKTYLOWY

Daktyle suszone warto jeść szczególnie zimą.
Doskonale zastępują cukier (ciasta, przetwory, słodkości dla dzieci).
Są idealnym źródłem witaminy A,C B1, B2, PP, potasu, żelaza, fosforu, magnezu. Wg naukowców zapobiegają miażdżycy, nie powodują wzrostu poziomu cukru we krwi (u zdrowych osób), obniżają poziom cholesterolu. Zawierają salicylany działające jak aspiryna. Mają właściwości przeciwzapalne, przeciwbólowe i przeciwzakrzepowe.
Dziś zapraszam na dwie wersje daktylowego kremu - "miodu".
W zależności od zapotrzebowania możemy w bardzo prosty sposób wykonać gęsty krem lub bardziej płynne słodzidło dla śniadaniowych płatków, kaszy jaglanej lub herbaty
(ważne by suszone owoce były ekologiczne gdyż masowo produkowane daktyle mogą być siarkowane).
Zapraszam.
:)


Składniki:
suszone daktyle (1 szklanka)
woda przegotowana (1 szklanka)

 Wykonanie:
Pierwsza wersja "miodu" daktylowego pozwoli nam zachować wszystkie witaminy, jednak tak przygotowany krem ma bardzo krótką trwałość (1-2 dni w lodówce).
Daktyle namocz na noc, następnie zmiksuj dokładnie z wodą manipulując jej ilością tak by osiągnąć krem o wybranej gęstości. Przechowuj w lodówce a najlepiej zużyj od razu do wypieków, na śniadanie, do kaszy jaglanej lub naleśników (patrz przepis na naleśniki gryczane z quinoa - klik, lub z kaszy jaglanej klik). 


Druga wersja jest nieco trwalsza (3 max 4 dni w lodówce po otworzeniu słoika, przy uważnym korzystaniu) a co najważniejsze, można tak sporządzony krem zapasteryzować w maleńkich słoiczkach i otwierać w razie potrzeby. Daktyle gotujemy w podanej ilości wody i kiedy ilość wody zostanie znacznie zredukowana, miksujemy je, podlewając taką ilością przegotowanej wody w zależności od tego jaką gęstość chcemy osiągnąć. Następnie albo podgrzewamy całość, następnie wkładamy do porządnie wyparzonych małych słoiczków i odwracamy do góry dnem (zostawiamy pod ciepłym przykryciem z koca) albo wkładamy bezpośrednio do słoików bez podgrzewania i pasteryzujemy tak jak prztewory owocowe w temperaturze 140 stopni w piekarniku przez ok 30 minut.
Gotowe!
Smacznego!
:)




wtorek, 19 lutego 2013

ZUPA KREM POROWO - SELEROWA z CYTATEM Z KISZONEGO RYDZA

Ponoć jesteśmy jako naród  w czołówce jako Zupożercy.
Z dużej litery napiszę, bo mnie się ta koncepcja jawi bardzo chwalebnie.
W naszym klimacie ciepła zupa to dla żołądka balsam...
Dziś proponuję "balsamowanie" porem i selerem z maleńką, kiszoną ekstrawagancją.
Z rydzem.
Zapraszam!
:)


Składniki (w miarę możliwości korzystaj w produktów eko lub z zaufanego gospodarstwa):
pory (3 sztuki)
seler korzeniowy (1 szt.)
seler naciowy (kilka "pałek")
pietruszka, korzeń (1 szt.)
marchew (mała, 1 szt. )
imbir świeży (1-2 cm)
czosnek (kilka ząbków)
rydze kiszone (kilka sztuk lub inne kiszone grzyby)
sól, pieprz, liść laurowy
lubczyk (klika szczypt)
majeranek (kilka szczypt)
masło klarowane lub olej nierafinowany

Wykonanie:
Imbir obierz i posiekaj.
Pory oczyść, pokrój w krążki i uduś wraz z imbirem na wybranym tłuszczu z dodatkiem soli.
Selery, pietruszkę obierz, pokrój na mniejsze kawałki, zalej wodą tak by przykryła warzywa, dodaj uduszone pory, liść laurowy i gotuj pod przykryciem do miękkości warzyw. Zmiksuj całość, dołóż czosnek, rydze, sól, pieprz i zmiksuj ponownie.
Zupa powinna być lekko kwaśna (rydze), wyrazista (czosnek i pieprz) i dosyć gęsta.
Smacznego!
:)
Ciao!

poniedziałek, 18 lutego 2013

DOMOWY "AJVAR" ULUBIONY

Tego Dobra Wspaniałego niestety nie mogę sobie serwować zbyt często.
Ze względu na problemy ze stawami wszelkie warzywa psiankowate są na cenzurowanym...
A są wśród nich moje ukochane pomidory, papryka, bakłażan, czy mniej ukochane ziemniaki...
Cóż, miej zasady - łam zasady.
Żeby nie zwariować.
;)
Ajvar  jest zawiesistym sosem (kremem) warzywnym serwowanym na Bałkanach. Przepisów, sposobów, pomysłów na jedyny prawdziwy ajvar znajdziecie dokładnie tyle ile koncepcji na nasz krajowy bigos...
Każda gospodyni ma własny, sprawdzony i ulubiony przez domowników patent.
U nas bardzo się przyjęły wszelkie odmiany ajvaru: z bakłażanem, z cukinią, z pomidorami...
Dzisiejsza wersja będzie najskromniejsza w temacie składników a mimo to niezwykła w smaku.
Moja ulubiona.
Czysta.
Paprykowa.
Delikatnie zabielona kremem z nerkowców.
Zapraszam.



Składniki:
papryka czerwona (6 - 8 sztuk)
papryka ostra (1 szt, niekoniecznie)
czosnek (nieduża główka)
cytryna (sok z 1/2 - 1 szt. do smaku)
serek z nerkowców (niekonieczny, 1/2 szklanki, zrobiony analogicznie jak serek z migdałów: przepis)
sól, pieprz (do smaku)
ksylitol, stewia, słód (odrobina do zbalansowania smaku)

Wykonanie:
Paprykę przekrój na połówki, wydrąż i ułóż skórka do góry na blasze, dołóż czosnek w łupinie.
Upiecz w temperaturze ok. 200 stopni do lekkiego przyciemnienia skórki papryk.
Przełóż paprykę do woreczka, szczelnie zamknij i pozostaw do wystygnięcia. Dzięki temu zabiegowi skórka z papryki da się łatwo zdjąć. Czosnek obierz. Zmiksuj warzywa z dodatkiem przypraw i serka z nerkowców. Dopraw tak tak jak Ci podpowiadają kubki smakowe ( u mnie lekko pikantnie, dość kwaśno z nutką słodyczy).
Ajavar można z powodzeniem wekować (proponuję wówczas pominąć wśród składników serek).
Gotowe!
Smacznego!
Ciao!
:)

PIZZA GRYCZANA, bez nabiału, cukru, glutenu, wegańska

Rewelacja!
Przepis bardzo prosty. Tylko jedna, zdrowa mąka i drożdże!
Żadnego ugniatania, długiego czekania.
Po prostu doskonałe ciasto bezglutenowe na pizzę!
Przepis znaleziony wczoraj na zdrowym talerzu, delikatnie zmodyfikowany na naszą modłę.
Zapraszam w imieniu autorki i swoim!
:)


Składniki  (na 1 okrągły blat o średnicy 30 cm, wysokość ciasta 1 cm.):
mąka gryczana (lub mielona drobno gryka, 1 szklanka)
drożdże (świeże, ok. 20g )
sól (szczypta)
syrop daktylowy ( 1 łyżka)
lubczyk (kilka szczypt)
oregano (kilka szczypt)
czosnek (1 -2 ząbki przeciśnięte przez praskę)
ciepła woda (1 i 1/2 szklanki)

Wersja rodzicielska ;)
Wykonanie:
drożdże rozpuść w 1/2 szklanki ciepłej (nie gorącej!) wody, dodaj syrop daktylowy, dosyp 2 łyżki mąki gryczanej i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Resztę mąki gryczanej przesyp do miski, dodaj sól, zioła, i zaczyn drożdżowy oraz wodę. Wymieszaj ciasto łyżką (jest dość płynne, ma konsystencję gęstej śmietany) i pozostaw w cieple aż do podwojenia objętości. Następnie wylej ciasto na blaszkę ( u mnie okrągła o średnicy 30 cm), rozłóż dokładnie (ciasto oczywiście opadnie) i daj mu jeszcze chwilę by ruszyło znów w górę. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i zwiększ temperaturę do 200. Mniej więcej po kwadransie mozesz wyjąć placek z pieca (powinien mieć wysokość ok 1 cm) i obłożyć ulubionymi składnikami na pizzę.
Ulubione składniki mojego syna NIE obejmują sosu pomidorowego ani sera (za mokre, miękkie i za ciągnące ;) ), dlatego część pizzy "młodzieżowej" okrasiłam grzybami mun uduszonymi z posiekaną drobno cebulą, kurkumą i czosnkiem. Na "rodzicielskiej części" znalazł się domowy sos pomidorowy, duszony por, oliwki, czosnek oraz irański sos z orzechów i melasy z granatu (fesenjoon).
Pizzę ze składnikami możesz ponownie zapiec w piekarniku. U nas ie było takiej potrzeby.
Znakomitość!
Smacznego!
:)


HERETYCKI "HUMMUS" Z FASOLKI MUNG

Właściwie wcale nie taki strasznie heretycki. 
Z pewnością mniej niż pasta z jaglanki z suszonym pomidorem.
;)
Tak czy owak, nie dość że posiłek smakowity, do tego jeszcze zdrowy i pożywny.
Zapraszam do stołu.
Hummus "inaczej" serwuję!
:)


Składniki:
fasola mung (namoczona i ugotowana do miękkości, 1 szklanka po ugotowaniu)
sezam (2 łyżki)
lub tahini (2 łyżki)
cytryna eko (sok z 1/2 szt., lub do smaku)
skórka z cytryny eko (ok. 3 cm, niekoniecznie, dla smakoszy lubiących element goryczki na podniebieniu)
czosnek (1-2 ząbki)
sól nierafinowana (do smaku)
ostra papryczka (opcjonalnie, do smaku)
oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia (3-4 łyżki)

Wykonanie:
Składniki dokładnie zmiksuj ze sobą i podawaj np z jabłkami (marchwią, selerem naciowym, chlebkiem jaglanym lub czymkolwiek co lubisz).
Gotowe!
Smacznego!



niedziela, 17 lutego 2013

KOKTAJL JAGLANY A LA MANGO LASSI - bez nabiału, cukru, wegański

- Mamo, chcę koktajl.
- Synku, nie mam w domu mleczka. 
Ani kokosowego ani migdałowego, ani nawet składników żeby je szybko ukręcić.

I się zaczęło...
Hmmmmm.
Z czego by tu...
Ja nie dam rady???
Zwykły koktajl jaglany obecny od jakiegoś czasu na blogu 
nie jest ulubionym Malucha (przepis).
Trzeba by go tu z lekka podrasować... ;)
I co nam z tego wyszło?
Smakowity, gęsty, sycący, doskonale zastępujący posiłek, zdrowy i pożywny
koktajl jaglany a la mango lassi.
Zapraszamy!
:)


Składniki:
ugotowana kasza jaglana (1/2 - 3/4 szklanki w zależności od preferencji gęstości, przepis: klik)
gorąca woda (1 szklanka) i masło kokosowe (3-4 łyżki)
lub mleko kokosowe (1 szklanka)
mango (1szklanka pulpy lub więcej, wedle gustu)
jabłko (1/2 szklanki)
ksylitol lub syrop (do smaku, dla lubiących bardzo słodko)
kardamon zielony (opcjonalnie, 2 ziarenka roztarte na proch)

Wykonanie:
Jeśli, tak jak dzisiaj ja, nie jesteś w posiadaniu mleczka kokosowego (najlepiej domowego, przepis -  klik), wrzuć do wrzątku masło kokosowe i zmiksuj. Następnie ostudź, dodawaj stopniowo kaszę jaglaną (wedle gustu co do gęstości koktajlu) oraz owoce (i ewentualnie słód lub ksylitol) i miksuj na gładko. Ozdób koktajl miętą oraz owocami i podawaj.
Gotowe!
Smacznego!
Ciao!
:)




piątek, 15 lutego 2013

AROMATYCZNA KAPUSTA Z DAKTYLAMI I KISZONĄ CYTRYNĄ

Potrawy jednogarnkowe to moje ulubione zimowe dania. Niewiele trzeba im poświecić uwagi, jedynie pokroić warzywa i zadbać by dusiły się w "godnych"warunkach. ;) Potem kilka chwil na doprawienie całości i można się delektować miską gorącej, sycącej strawy o arcyciekawym smaku i aromacie.
Tym razem zapraszam na kapustę z ...  daktylami i kiszonymi cytrynami.
Znakomite, cudownie aromatyczne danie zamiast tradycyjnego bigosu.
:)


Składniki:
kapusta włoska (średnia główka)
marchew (3 sztuki)
seler (1 sztuka, nieduży)
pietruszka korzeń (1 sztuka)
daktyle (8 sztuk)
morele (6 sztuk)
cebula (1 sztuka)
fasola czerwona, ugotowana (1 szklanka)
pomidory wekowane w soku własnym (1 szklanka)
lub pasta pomidorowa najlepiej domowa (1/2 szklanki lub do smaku)
czosnek (3-4 sztuki lub wedle uznania)
kiszona cytryna (1 sztuka, przepis: klik)
ostra papryka (jesli cytryny były kiszone bez papryki)
kmin rzymski (1-2 łyżeczki lub wg smaku)
majeranek (kilka szczypt)
lubczyk (kilka szczypt, opcjonalnie)
sól, słód daktylowy (jeśli będzie taka potrzeba)


Wykonanie:
Fasolę namocz na noc. Następnego dnia odlej wodę i ugotuj fasolę do miękkości ale nie rozgotuj jej. 
Kapustę poszatkuj, marchew, seler , pietruszkę i cebulę obierz i pokrój w krążki. Do garnka wrzuć wszystkie pokrojone warzywa, daktyle i morele, podlej 2 szklankami wody i duś do miękkości warzyw albo nawet trochę dłużej ;)  (w razie potrzeby podlewaj danie wodą).  Następnie wymieszaj warzywa tak by daktyle i morele rozpadły się, dodaj pomidory lub pastę pomidorową, fasolę, pokrojoną w kosteczkę cytrynę i czosnek posiekany w plastry. Gotuj jeszcze kwadrans do "przegryzienia" smaków, dopraw jeśli będzie taka potrzeba, solą i słodem ( u mnie w zasadzie wystarczyło kilka szczypt soli), wymieszaj i podawaj. 
Gotowe!
Taki "bigos" staje się coraz bardziej smakowity z każdym kolejnym dniem. Sęk w tym, że znika znacznie szybciej.
Smacznego!
Ciao!





środa, 13 lutego 2013

DOMOWE KISZONE CYTRYNY

Kiszone cytryny to prawdziwy rarytas. 
Jeśli tylko macie możliwość zakupienia niewoskowanych, ekologicznych owoców, warto się pokusić o domowe kiszenie. Kilka cytryn w zupełności wystarczy, gdyż później, do jednej potrawy nie dodaje się więcej niż 1/2 - 1 cytrynę pokrojoną w kostkę. Dodatek kiszonych cytryn znakomicie ponosi walory smakowe potraw jednogarnkowych i przywodzi na na myśl wspomnienia marokańskich podróży kulinarnych (znakomite warzywa przyrządzane w tagine).
Spróbujcie sami. Ten wyrazisty "perfumowany" smak nie ma porównania z żadnym innym w kuchni.
Warto.
:)


Składniki:
cytryny najlepiej ekologiczne (dowolna ilość, np 8 sztuk)
sól najlepiej nierafinowana (kilkanaście łyżek)
kolendra (nasiona, 2-3 łyżki)
świeży imbir (opcjonalnie, kilka plastrów)
ostra papryczka (opcjonalnie)
sok z cytryn (z ok. 4 sztuk)
olej nierafinowany (2-3 łyżki)

Wykonanie:
Cytryny wyszoruj dokładnie, natnij wzdłuż do 3/4 długości i jeszcze raz, na krzyż tak by ćwiartki się nie rozpadły. Zasyp każdą cytrynę suto solą, "zamknij"  i upchnij ciasno w słoiku. Dołóż przyprawy, dodaj jeszcze trochę soli,  zalej sokiem cytrynowym, dolej przegotowaną wodę a na końcu olej. Odczekaj minimum kilka tygodni.
Gotowe! :)


Powyżej potrawa jednogarnka o orientalnym rodowodzie (marokańskie tagine). Warzywa z kiszoną cytryną (kapusta, fasola, marchew, pomidory, pietruszka, seler, czosnek).

*cytryny przechowuj w chłodzie lub w lodówce.

Smacznego!
Ciao!
:)

poniedziałek, 11 lutego 2013

KLUSECZKI NADZIEWANE SOCZEWICĄ I SUSZONYMI POMIDORAMI, bezglutenowe, bezmleczne, wegańskie

Ten przepis zamieszczam na specjalne życzenie "potrzebujących" Czytelników naszej strony na fb. Przypadkowo wymyślone "prawie polskie pyzy" z wegańskim składem zamiast mięsa podbiły serca (albo raczej podniebienia) domowników i skusiły zdjęciami potencjalnych kolejnych pożeraczy kluseczkowych eksperymentów. Rzeczywiście są znakomite, miękkie, rozpływają się w ustach. Do tego aromatyczny, wyrazisty farsz z soczewicą, suszonymi pomidorami oraz czosnkiem i mamy komplet przyjemnych obiadowych doznań.
Zapraszam.
:)



Składniki:
ziemniaki (ok. 1,5 kg)
skrobia ziemniaczana 

soczewica czerwona (1 1/2 szklanki ugotowanej)
suszone pomidory (dwie garście)
świeże zioła (kilka listków oregano, majeranku, garść zielonej pietruszki)
cebula (2 szt.)
czosnek (wedle gustu, u mnie 3 ząbki)
sól, pieprz



Wykonanie:
Ziemniaki ugotuj, ugnieć bardzo dokładnie na puree i lekko ostudź. Podziel je krzyżykiem na cztery części, wyjmij jedną ćwiartkę ziemniaczaną i wsyp w miejsce po niej skrobię ziemniaczaną. Wymieszaj porządnie całość (całe puree + skrobia), przykryj i przygotuj farsz.
Ugotuj soczewicę. Cebulę poszatkuj i podsmaż w niewielkiej ilości oleju, pomidory bardzo drobno pokrój lub zmiel w wyciskarce ślimakowej (rozdrobnij w jakiejkolwiek maszynie) i dodaj do cebuli. Dołóż doń ugotowaną soczewicę i wymieszaj z przyprawami i ziołami. Zdejmij z ognia i ostudź (masa powinna być sucha, maksymalnie odparowana z wody. Z ciasta ziemniaczanego oderwij mały kawałek, ulep kulkę, rozpłaszcz ją dość cienko w dłoni (grubość ok 0,5 cm), nałóż łyżeczką farsz i sklej boki a następnie uformuj zgrabną kulkę. Ciasto jest bardzo łatwe w obróbce i nie klei się do rąk (znaczenie ma z pewnością jakość ziemniaków -  lepsza byłaby odmiana wysokoskrobiowa, zawsze można też dodać odrobinę więcej skrobi).  Kluseczki wrzucaj na wrzątek i gotuj w dużej ilości lekko osolonej wody, delikatnie mieszając. Po wypłynięciu na powierzchnię gotuj jeszcze 3 minuty na bardzo wolnym ogniu i od razu podawaj. U nas dodatkiem do nadziewanych klusek były delikatnie marynowane w cytrynowo- czosnkowej oliwie, pieczone papryki z oliwkami.
Smacznego!
Ciao!

:)


WIEEEELKI FALAFEL Z AROMATYCZNYMI DODATKAMI czyli bezglutenowa tarta orientalna z boczniakami i porami (wegańska)

Potrzeba matką wynalazku...
Cały mój blog to niekończące się dowody potwierdzające tę tezę. ;)
Lubicie falafel? Małe kotleciki pachnące obłędnie nasionami kolendry i kminem rzymskim, z ciecierzycy, o bliskowschodnim rodowodzie?
Ja uwielbiam.
Zapraszam Was na wieeeeeelkiego "kotlecika" z nakładką. 
Znakomity w smaku, pachnący, do tego bezglutenowy, bez nabiału (wegański).
Voila!
:)



Składniki:
ciecierzyca (namoczona na noc, albo dwie, 400g)

nerkowce (namoczone na noc, minimu 200 g)
cytryna (sok z 1/2)

pasta "tikka masala" do nerkowców:
śmietana kokosowa (gęsta część mleka kokosowego, 2-3 łyżki)

kolendra (nasiona w proszku, 2-3 łyżeczki)
kolendra (liście suszone, 2-3 łyżeczki lub do smaku)
kmin rzymski (1 duża łyżka lub do smaku)
pasta pomidorowa najlepiej domowa (1-2 łyżki lub do smaku)
papryka słodka (1 łyżka)
świeży imbir (4 cm)
cebula (1 duża)
czosnek (kilka ząbków)
zdrowy nierafinowany olej (np rzepakowy)
sól, dowolny słód lub miód do smaku

papryczki ostre (jeśli lubicie pikantne)

nadzienie:
boczniaki (minimum 250 g)
por (duży, 1 szt.)
czosnek
imbir świeży
kurkuma
chili
sos sojowy
syrop daktylowy, melasa bądź miód (1-2 łyżki lub do smaku)
czarnuszka


Wykonanie:
Ciecierzycę odcedź, zmiel niezbyt drobno w całości. Część ciecierzycy (ok 1/2 - 3/4 szklanki) zmiksuj na gładko. Wymieszaj obie części, doprawione kolendrą, kminem, solą (jeśli ciasto nie jest zwarte i obawiasz się o jego konsystencję możesz dorzucić doń 2 łyżki dowolnej skrobi (ziemniaczanej lub  kukurydzianej). Wyłóż na blaszkę do pizzy, rozłóż dokładnie wyklejając "boczki" i zapiecz w piekarniku 30-45 minut (u mnie do lekkiego zrumienienia). W międzyczasie zrób pastę "tikka masala" do nerkowców. Cebulę, czosnek i imbir pokrój drobno i podpraż na niewielkiej ilości oleju, dodaj przyprawy, następnie zdejmij z ognia i zmiksuj. Dodaj mleczko kokosowe, pastę pomidorową, wymieszaj dopraw do smaku solą ostrą papryczką, solą i słodem. Następnie zmiksuj nerkowce na kremowy serek, dodaj cytrynę,  pastę do nerkowców i ewentualnie przegotowaną wodę by uzyskać konsystencję bardzo gęstej śmietany.
Pory umyj, pokrój w krążki, boczniaki w długie paski, czosnek i imbir posiekaj drobno. Na rozgrzanej patelni upraż przez krótką chwilę imbir z czosnkiem, kurkumą i chili. Dołóż por, boczniaki i wymieszaj porządnie. Po chwili podlej niewielką ilością wody, dodaj sos sojowy, syrop i ciągle mieszając uduś całość. Zredukuj płyny. Gotowe warzywo-grzyby mają być pięknie nasączone sosem, jednak już bez płynu. Na jeszcze ciepły blat wyłóż "serek tikka masala" i przykryj do warstwą grzybowo - porową. Posyp całość czarnuszką. Podawaj od razu, choć i na zimno taka tarta smakuje doskonale.
Gotowe!
Ciao!
:)




niedziela, 10 lutego 2013

KLUSECZKI NADZIEWANE KAPUSTĄ (bezglutenowe, bez nabiału, wegańskie

Proste, bardzo polskie danie z nieco orientalnym sosem. 
Kluseczki ziemniaczane, nadziewane kiszoną kapustą w towarzystwie grzybowego sosu z czosnkiem smakują wybornie. Małym dzieciom nie podajemy grzybów. Kluseczki znakomicie sprawdzą się jako danie "do łapki". 
Zapraszam.
:)



strona przeniesiona
PRZEPIS ZNAJDZIESZ TU: klik!

czwartek, 7 lutego 2013

BOSKI NAPÓJ ZIMOWY czyli herbatka nie tylko imbirowa

Dziś dla odmiany, zapraszam na coś ciepłego do picia.
Na początek słów kilka o imbirze. :)
To prawdziwy cud natury, trudno w kilku słowach wyliczyć jego zalety.
Jest jedną z najstarszych roślin leczniczych (i przypraw).
Ma działanie bakteriobójcze, przeciwzapalne, antyseptyczne, silnie rozgrzewa i pobudza krążenie.
Działa przeciwwymiotnie, leczy przeziębienia, przynosi ulgę chorym stawom, wspomaga koncentrację i pracę mózgu a nawet... wspiera zwalczanie cellulitu.
Wachlarz niezwykły! Warto skorzystać z jego dobroczynnych właściwości, zwłaszcza zimą.
W naszym domu każdy kto "zaczyna czuć się niewyraźnie" zażywa naparu sporządzonego ze świeżego imbiru i wrzątku. Dziecię dostaje doń sok malinowy bez cukru lub napar z lipy i przeziębienia nam nie straszne. :)

Oto jedna z moich ulubionych herbatek.
W składzie nieco równoważące "gorąco" imbiru - kwiat hibiskusa i plaster sycylijskiej pomarańczy.
Zapraszam.
:)


Składniki (na litr napoju):
imbir świeży (kłącze, około 3-4 cm, lub wedle smaku)
kwiat hibiskusa (1-2 sztuki)
pomarańcza ekologiczna ( 1-2 plastry ze skórką, mnie zdobyczna, sycylijska, odmiana moro, można pominąć)
goździki (2-3 sztuki)
suszone maliny (najlepiej domowe, garść)
lukrecja (szczypta)

Opcja druga:
imbir (jak wyżej)
cytryna eko ze skórką (kilka plastrów)
kardamon zielony (kilka rozgniecionych ziaren)
dowolny słód (jeśli jest taka potrzeba)
opcjonalnie suszona lipa (1 łyżka, działa napotnie!)


Wykonanie:
Imbir umyj, obierz i zetrzyj na cieniutkie plasterki. Włóż do dzbanka, dodaj resztę składników i zalej wrzątkiem. Pozostaw pod przykryciem. Po zaparzeniu dodaj dowolny słód (z agawy, klonowy, miód lub ksylitol). Polecam picie herbatek bez dosładzania.
Gotowe!
Miłego dnia wszystkim.
:)




środa, 6 lutego 2013

NIEZWYKŁE PĄCZKI DLA NIEZWYKŁYCH SMAKOSZY. BEZ CUKRU, GLUTENU, MLEKA I JAJ (wegańskie) - czyli o eksperymentach pod presją ;)))

Tak tak!
To była ogromna presja!
Dorotka P. od 3 lat pączków nie jadła bo zawierają gluten i cukier!
I jak tu ją zostawić? Basię i jej syna?
I wszystkich innych, którym marzy się tłusty czwartek w pełnej krasie?
Niełatwo się zabrać za tak trudne eksperymenty, kiedy z wszystkich słodyczy na świecie najbardziej lubi się oliwki, ale czy tak zostawić temat jest łatwiej? Mnie te pączki spać nie dawały... Serio. Bardziej nawet ich przyszli konsumenci... Przetrzepałam cały internet wzdłuż i wszerz, z góry na dół i z powrotem. Jak nie biała mąka, to jajo, jak nie jajo to orkisz.
Są i z ziemniakami ale... biała mąka - musi być... w końcu klei najpiękniej. Nie tylko pączki. ;)
Co robić, trzeba próbować samemu.
Założyłam, że się uda (optymistycznie, czyż nie?), ale w trakcie miałam ze trzy kryzysy... Nie, bez sensu. To jest jednak niemożliwe! Za mokre! Za miękkie! Za...
Ciiii...
Po prostu są.
Udały się.
Bezglutenowe, bez jajek, mleka i cukru.
Puszyste, wybujałe pączki o ciekawym aromacie... inne niż wszystkie.
Dziękuję Wam za wsparcie i mobilizację!
Sama nie dałabym rady...
Uściski dla wszystkich smakoterapiowców (stałych bywalców i przypadkowych gości).
I wybaczcie te ciemne zdjęcia. Dzień nie chciał być dłuższy...
;)


Składniki:
mąka z kasztanów jadalnych (1 szklanka)
mąka sojowa (1/3 szklanki)
mąka ryzowa (1/2 szklanki)
skrobia ziemniaczana 1/2 szklanki
mączka guarowa (1 łyżeczka, nie jest konieczna)
mączka z lnu (bardzo drobno zmielony len złocisty, 4 łyżki)
mleko kokosowe (3/4 szklanki)
tłuszcz kokosowy (4 łyżki)
pulpa z gotowanej marchwi (5 łyżeczek)
puree ziemniaczane (3/4 szklanki)
syrop z agawy lub klonowy (1/2 szklanki lub wedle gustu)
drożdże (ok. 40 g)
dowolny olej do smażenia (3/4 litra)


Wykonanie:
Ugotuj na parze bądź w niedużej ilości wody kilka ziemniaków, oraz osobno 1 marchew. Ostudź lekko warzywa, zrób zeń puree (osobno!) Tłuszcz kokosowy wstaw wraz z pojemnikiem do gorącej kąpieli wodnej by go upłynnić.
Przygotuj zaczyn. Drożdże wymieszaj dokładnie z 5 łyżkami ciepłego mleka kokosowego i łyżką słodkiej mąki z kasztanów (naturalna słodycz mąki i kokosa sprawia, że nie potrzebujesz już dodawać na tym etapie cukru). Odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (uwaga na przeciągi! Może "oklapnąć"). Drożdże są chimeryczne i wymagają opiekuńczego traktowania, zwłaszcza w towarzystwie "dziwnych mąk. A może to tylko dla mnie takie trudne? ;) Teraz przygotuj wszystkie mąki i połącz w misce. Przesiej je przez sito tyle razy ile dasz radę. ;) Dodaj lekko ciepłe puree z ziemniaków, dołóż pastę z marchwi, dolej syropu z agawy, resztę ciepłego mleka kokosowego i drożdże. Zagnieć ciasto. Powinno być porządnie wymieszane, dość klejące i nie bardzo rokujące na przyszłość. ;) Teraz dodaj olej i wmieszaj w ciasto, dzięki czemu przestanie się tak bardzo przyklejać do rąk. Odłóż ciasto w misce w spokojne bardzo ciepłe miejsce i odczekaj aż mniej więcej podwoi objętość (nigdy nie wiem czy to już! ;)). Ciasto było początkowo dość leniwe i musiałam bardzo skrupulatnie manipulować temperaturą by pięknie wyrosło (u mnie ok 2,5 godziny).
Teraz się zaczyna... wyrośnięte ciasto bezlitośnie przykleja się do rąk i nie bardzo daje się formować!  Nie szkodzi. Odrywaj cierpliwie po kawałku ciasta, kładź na obsypaną mąkę stolnicę, delikatnie oprósz mąką, wklep w ciasto tyle ile trzeba, formuuj kulki, rozpłaszczaj, na jedną z nich nakładaj nadzienie a drugą, nieco większą, przykrywaj. Sklejaj boczki prawie jak pierogom (tyle że bez tego "wachlarza" ;)), wklepuj by osiągnąć okrągły lekko spłaszczony kształt... pączka. Możesz też po prostu zagnieść delikatnie ciasto na stolnicy oprószonej mąką i wykrawać krążki niewielką szklanką (wówczas pączki nieco mniej rosną, daj im więcej czasu na stolnicy). Dalej - postępuj podobnie. Jeśli robisz pączki bez nadzienia procedura jest inna. Nasmaruj dłonie olejem, odrywaj kawałek ciasta i utocz zeń kulkę. Takie pączki urosną najbardziej.
Prościej!?
<ale bez nadzieniaaaa>
Z szacunku do PIERWSZYCH SMAKOTERAPIOWYCH PĄCZKÓW
smażyłam je pojedynczo... ;))) No dobrze. Bardziej ze strachu, że nie nadążę!
Uwaga, olej nie może być za bardzo rozgrzany gdyż pączki będą w środku surowe (jeśli tak się zdarzy, nie przejmuj się tylko zapiecz je w piekarniku!) ani zbyt zimny gdyż pączki przejdą tłuszczem (zrób próbę na kawałku ciasta). Gotowość sprawdzaj patyczkiem.
Usmażone pączki wykładaj na papier by odsączyć tłuszcz.
Możesz je posypać mielonym ksylitolem.
Gotowe...
ufff.
<rodzina przeklina na smażalnię w całym domu, do czasu otrzymania pączusia na talerzu>
:D
Smacznego!
<podskoki>
;)

Ciao!

*nasze pączki nie przypominają w smaku białych puchatych pączków tradycyjnych. Jeśli szukasz takiego smaku, zawiedziesz się. Dodatek innych mąk nadaje im zupełnie inny charakter (kasztany zamiast pszenicy). Mają za to bardzo zbliżoną konsystencję ciasta. Myślę że dla tych stęsknionych, którzy nie mogą jeść tradycyjnych pączków mogą być doskonałą alternatywą.
*w smaku zauważa się lekką goryczkę (prawdopodobnie odpowiada za nią ilość charakternej mąki kasztanowej), która jednym odpowiada, innym - niekoniecznie. Przy kolejnych eksperymentach postaram się sprawdzić jak ją ograniczyć bądź wyeliminować.



RETYYYY! :))) OPONKI - (DONUTS) WEGAŃSKIE, BEZGLUTENOWE (bez cukru, nabiału)

Udaaaaaało sięęęęęę!
:))))))
A jednak można! Miękkie w środku i lekko wyrośnięte oponki bez jaj, cukru, nabiału i glutenu!!!
Ufff. Cały dzień eksperymentowania nad kilkoma słodyczami uważam za zdecydowanie satysfakcjonujący! Pierwsze z nich to oponki. 
Maluchowi bardzo smakowały więc jak sądzę, większości dzieci nie wychowywanych na sklepowych słodyczach powinny przypaść do gustu! :)
Najważniejsza sprawa: bez jaj i białej mąki są puszyste i ... MIĘKKIE!
:)
Zapraszam.



Składniki (na kilkanaście sztuk, w zależności od głębokości foremek):
mąka kasztanowa (4 łyżki)
mąka ryżowa (4 łyżki)
siemię lniane (4 łyżki)
mleko kokosowe (6 łyżek)
olej kokosowy (3 łyżki)
proszek do pieczenia (eko, kamień winny 1 łyżeczka)
słód daktylowy lub syrop klonowy (3 łyżki)
szczypta soli nierafinowanej
*opcjonalnie szczypta cynamonu



Wykonanie:
Siemię lniane zalej szklanką wody i gotuj kilka minut. Zdejmij z ognia, ostudź i zmiksuj na gładko, dodaj resztę składników i miksuj dalej tak by ciasto miał maksymalną ilość bąbelków powietrza. 
Ciasto powinno być bardzo klejące i dość płynne. Wylej je do natłuszczonych olejem kokosowym foremek w kształcie oponek i zapiecz w piekarniku w temperaturze 175 stopni (termoobieg) ok 30 - 45 minut lub dłużej (do suchego patyczka, bądź chrupiącej skórki - my takie wolimy!).

*Uwaga przy wyjmowaniu z foremek, ciepłe oponki mogą się zgnieść. Najlepiej chwilkę odczekaj i bardzo delikatnie wyjmij je z foremek. Chwilę potem, po ostudzeniu nie są już tak delikatne. Mają lekko chrupiącą skórkę i miękki środek.
Gotowe!
Smacznego!
:)

Ciao!

*inspiracją do przepisu była bardzo zupełnie inna potrawa z bloga Matki Weganki, której niniejszym gorąco dziękujemy i  pozdrawiamy wraz z Maluchem. :)
(klik)

KOKTAJL JAGLANY MOCNO JAGODOWY

Banalny - genialny!
Pamętacie ten cykl na Smakoterapii? Przyniósł nam kilka ciekawych i naprawdę prostych przepisów. Zdaje się, że dziś będzie kontynujacja. ;)
Ten koktajl poza walorami smakowymi i estetycznymi to prawdziwa bomba zdrowia.
Zalety kaszy jaglanej (prosa) zapewne już dokładnie znacie. To jedyna kasza o odczynie zasadowym,  wyrównująca ph organizmu. Doskonale radzi sobie z infekcjami wirusowymi i bakteryjnymi. Działa przeciwgrzybiczo jest więc jest polecana wszystkim cierpiącym z powodu drożdżycy (candida albicans).  Idealnie wzmacnia cały organizm, zwłaszcza teraz, zimą. Jeśli dodamy doń czarne jagody (w lecie świeże, zimą pasteryzowane bez cukru), mamy prozdrowotny komplet... Jagody również działają przeciwwirusowo i antybakteryjnie. Szczególnie dobroczynne działanie mają w przypadkach zakażeń układu pokarmowego, eliminują też niektóre pasożyty.

Smakowity, prosty w wykonaniu i zdrowy.
Zapraszam na jaglany koktajl jagodowy.
:)


Składniki (na 1 wysoką szklankę do koktajli):
kasza jaglana ugotowana wg przepisu - klik (8 łyżek)
jagody pasteryzowane bez cukru (6 łyżek)
sok jagodowy z pasteryzowanych jagód z dodatkiem przegotowanej wody (w sumie szklanka)

*opcje:
szczypta lub dwie utartej wanilii (zwłaszcza do koktajlu na ciepło)
lub mięta
syrop daktylowy dla tych którzy lubią bardzo słodkie koktajle (do smaku)


Wykonanie:
Połącz składniki i zmiksuj na gładko.
Gotowe!
:)
Ciao!

niedziela, 3 lutego 2013

SOK Z KISZONYCH BURAKÓW - na zdrowie! :)

Natura jest fenomenalna. Podsuwa nam tyle podpowiedzi... 
Bo czyż fasola kidney nie wygląda dokładnie jak nerka? A orzech tak jak mózg?
Bez względu na to jak odczytujecie te podpowiedzi warto wiedzieć, że gęstniejący z dnia na dzień, głęboko purpurowy buraczany, kiszony sok przypominający krew ma właśnie dla krwi niezwykle cenne właściwości. 
Zima jest idealną porą roku by wspomóc organizm kiszonkami. Polecam picie soku saute bądź do spółki ze świeżo wyciśniętym sokiem z jabłek (wówczas do kiszonki nie dodawajcie czosnku). Każdemu kto lubi barszcz z czerwonych buraków przypadnie do gustu ten z dodatkiem domowego kiszonego soku. Pamiętajcie jedynie by po dodaniu go do zupy już jej nie gotować gdyż pod wpływem zbyt wysokiej temperatury straci część swoich niezwykłych właściwości.
:)



Składniki:
buraki świeże (kilka pokaźnych sztuk)
przegotowana woda
czosnek (wedle gustu, u mnie sporo, mała główka)

Wykonanie:
Buraki oczyść dokładnie, wyszoruj, obierz i pokrój w talarki (im drobniej tym kiszonka "wyciągnie z buraków więcej koloru i właściwości). Czosnek obierz i każdy ząbek przekrój na pół.
Włóż warzywa do kamiennego (lub szklanego) garnka i zalej przegotowaną wodą lekko ponad poziom buraków.
Trzymaj w cieple przykryte ściereczką i codziennie zdejmuj osad jeśli się takowy pojawi. Po kilku dniach, tygodniu (zależnie od temperatury pomieszczenia) sok przyjmie barwę głębokiej purpury i zmieni gęstość. Wówczas przelej odcedzony sok do butelek i przechowuj w lodówce. Pozostałe buraczki możesz jeszcze dwa razy zalać przegotowaną wodą i choć sok z każdego ponownego nastawienia nie jest już tak esencjonalny, nadal ma sporo cennych właściwości.

Barszcz czerwony z sokiem z kiszonych buraków i kaszą jaglaną.
Gotowe!
Jest wspaniały! Jeśli chcecie wzmocnić swoją krew, podwyższyć poziom hemoglobiny, jest niezastąpiony. W przypadku osłabienia, anemii, przy okazji wizyty u lekarza warto zrobić dokładne badanie krwi przed buraczaną kuracją i porównać je z wynikami po tygodniu kuracji. Efekty mogą być spektakularne!

Smacznego!

sobota, 2 lutego 2013

CHLEBEK JAGLANY - KOLEJNA WERSJA, bez glutenu i nabiału.

Chlebki jaglane które przyniosły nam tyle radości 
z pewnością doczekają się w naszej kuchni jeszcze wielu wersji. 
Zapraszam na znakomite, cebulowo-czosnkowo-marchewkowe chlebki z aromatem czarnuszki.
Są wyśmienite!
:)


Składniki (ok 16 kromek):
2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
mąka ryżowa lub gryczana biała (4 duże łyżki, lub do zagęszczenia masy)
cebula (1 szt.)
marchew (2 szt., 1 zmiksowana w całości lub strata na tarce o drobnych oczkach, z 1 sok)
czosnek (2-3 ząbki)
sok z cytryny (z 1/2 szt. )
kurkuma (dwie szczypty)
kumin (1 łyżka)
czarnuszka (1 łyżka)
siemię lniane (2 łyżki)
sól (1/2 łyżeczki)
olej lub masło klarowane do wysmarowania papieru do pieczenia


Wykonanie:
Kaszę ugotuj według przepisu (klik). Cebulę i 1 marchew zmiksuj na papkę i podgrzej w garnuszku by pozbawić cebulę goryczki i "ostrości". Z cytryny i 1 szt. marchwi wyciśnij sok (w sumie szklanka, z dodatkiem wody). Połącz kaszę z mąką, dodaj puplę warzywną, mieszankę soków oraz sól, kumin, kurkumę, czosnek i zmiksuj całość. Jeśli masa jest bardzo gęsta i utrudnia Ci miksowanie - dolej odrobinę wody (ciasto ma być gęste, ale dające się rozprowadzić na papierze).
Wrzuć czarnuszkę, siemię i wymieszaj całość łyżką.
Podziel masę na pół i wysmaruj nią dwa kawałki papieru do pieczenia (prostokąty o wymiarach ok. 22 cm na 26 cm, grubość ciasta, ok. 0.5 cm.).
Piecz w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut (ja piekę nieco dłużej gdyż lubię chlebki chrupiące).
W tej wersji chlebki są równie znakomite co w pierwszej (przepis).






*chlebek inspirowany przepisem na lawasz Marioli Białołęckiej z książki "Zaskakująca kasza&ryż, wyd. Czerwony Słoń, 2011.


MARCEPANKI W KRATKĘ czy buraczkowo - migdałowe najzdrowsze słodkości, wegańskie, bez cukru i nabiału.

Zapraszam na kolejne zdrowe słodkości bez wyrzeczeń. Nie zawierają cukru, nabiału i glutenu. Są zrobione w stu procentach z naturalnych, zdrowych składników. Dzięki takim eksperymentom przypominamy sobie jak bardzo barwna jest natura, od której tak daleko odeszliśmy przyzwyczajeni do sklepowych produktów barwionych "połową tablicy Mendelejewa". Można barwić naturalnie (!) o czym z pewnością przekonałam Was przygotowując, naturalnie barwiony i zdobiony, domowy tort dla Malucha. Ślicznotki w kratkę okazały się być równie kuszące dla Solenizanta. 
Nie było z nimi łatwo bo chciały się "rozpękać".
Ale siłą mięśni i perswazji daliśmy im radę. ;)
Zapraszam.
:)


Składniki:
migdały (szklanka)
nerkowce (namoczone przynajmniej na 5 godzin a najlepiej na całą noc, 1/3 szklanki)
masełko kokosowe (1/3 szklanki, domowe: przepis)
ksylitol (1/3 szklanki, zmielony na pył)
sok z buraka świeżo wyciśnięty (ok. 3 łyżek)

Wykonanie:
Migdały zmiel wielokrotnie na plastelinę (wyciskarka ślimakowa, maszynka do mielenia lub inne urządzenie rozdrabniające). Ksylitol zmiel na puder. Ze świeżego buraczka wyciśnij sok.
Połącz wszystkie białe składniki (migdały, nerkowce, masło kokosowe i ksylitol) i zagnieć ciasto.
Połowę "pokoloruj"sokiem z buraka (uwaga, masa nie może być zbyt rzadka! Wlewaj sok z buraczka stopniowo). Teraz wywałkuj z obu kolorów ciast "gąsienice", przekładaj na zmianę kolorami, dociśnij z każdej strony, uformuj długie prostokąty i włóż do schłodzenia jeśli cisato jest zbyt miękkie by je kroić. Następnie pokrój w zgrabne kawałki i dociskaj każdy z nich jeśli ma ochotę się rozpadać na części. :)
Gotowe!
Smacznego!

*w zależności od wielkości Twoich marcepanków w kratkę z podanej ilości wykleisz kilkanaście bądź kilkadziesiąt sztuk słodyczy. Przechowują się dość dobrze w chłodzie (ok. tygodnia) tracąc nieco na kolorystyce i lekko podsychając (co niektórym w domu przypadło do gustu). :)




piątek, 1 lutego 2013

ZNAKOMITY BIGOS ZE ŚLIWKĄ wegański

Ciąg dalszy oswajania nielubianej przeze mnie kiedyś kapusty włoskiej.
Tak to właśnie padają ostatnie mity... ;)
Wychodzi na to, że wszystko może być dobre jeśli tylko jest smakowicie przyrządzone 
(wedle indywidualnego gustu oczywiście).
To tak jak w anegdocie z mojego dzieciństwa:
- Pani Elu, nie cierpię szpinaku!
- Eh dziecko, Ty po prostu dobrze przyrządzonego szpinaku nie jadłaś...
;)
Zapraszam na trochę inny bigos. Wyrazisty w smaku, konkretnie "doaromatyzowany" czosnkiem i lubczykiem.
Voila!
:)


Składniki (na duży garnek):
kapusta włoska (średniej wielkości główka)
kapusta kiszona (najlepiej domowa, 1/2 kg)
suszone śliwki (150g)
cebula (1szt.)
marchew (1 szt.)
pietruszka (korzeń, 1 szt.)
czosnek (mała główka)
pasta pomidorowa (najlepiej domowa, kilka łyżek, do smaku)
olej nierafinowany lub oliwa (kilka łyżek)
pieprz ziarnisty (świeżo mielony, do smaku)
sos sojowy szlachetny (tamari) lub sól nierafinowana (do smaku)
liść laurowy (kilka sztuk)
ziele angielskie (kilka sztuk)
jałowiec (2 ziarnka, niekoniecznie)
lubczyk (liście suszone, 2-3-4  łyżki, wedle gustu)

Wykonanie:
Umyj i obierz wszystkie warzywa. Czosnek i cebulę pokrój drobno, marchew i pietruszkę zetrzyj na tarce. Kapustę włoską umyj i poszatkuj. Kapustę kiszoną pokrój drobno i odłóż. Każdą śliwkę suszoną przekrój na pół.
W dużym garnku podgrzej kilka łyżek oleju, wrzuć czosnek i cebulę i delikatnie zeszklij mieszając. Dodaj marchew oraz pietruszkę i podpraż całość chwilkę nieustannie mieszając.
Podlej warzywa 2 szklankami wody, wrzuć kapustę włoską i kiszoną, dodaj ziele angielskie, liść laurowy, jałowiec i wymieszaj całość. Przykryj i duś na bardzo małym ogniu kilka godzin (sprawdzaj ilość wody, w razie potrzeby dolej by nie przypalić bigosu). Na koniec dołóż pastę pomidorową, sos sojowy lub sól do smaku, lubczyk i pieprz i wymieszaj tak by rozgotowane śliwki całkiem się rozpadły. Nadadzą bigosowi ciemny kolor, cięższy smak i ciekawą słodką nutę w tle. 
Gotowe!
Pamiętaj. Ogrzewany bigos jest z każdym dniem jest lepszy!
Smacznego!
:)