wtorek, 15 maja 2012

RÓŻANY ŁOSOŚ czyli gravlax inspirowany (Jamie Olivier)

Dzisiaj ukłon w stronę tych którzy od ryb nie stronią.
A dokładniej dla smakoszy królewskiej ryby.
Bardzo smakoszy!
 ;)
Bo surowej ryby!
;)
Nie bać się, jest dobrze "zakonserwowana". ;) A sushiżercom na pewno nie straszna.
Tytułem wstępu: dla "normalnych" nasza kuchnia jest dziwna. Nie jemy na co dzień mięsa, jeśli już to bardzo rzadko i jedynie ryby i ptactwo (w miarę możliwości ekologiczne lub z rozsądnego źródła), wędlin wcale (chyba że z własnej wędzarni 2 razy w roku), nie robimy kanapek z serem (jeny, to co Wy jecie?? na przyklad na sniadanie???)
a z nabiału stosujemy tylko i wyłącznie klarowane masło i jaja.
Dla wegetarian też jesteśmy dziwni.
Ej no... jak to...?  To Wy jednak CZASEM jecie mięso? tfu...
No czasem tak...
Póki co.
Kto nas zrozumie?
;)
Zapraszam na łososia. Ten gravlax jest wyjątkowy. W pięknym rubinowym odcieniu dzięki dodatkowi surowego buraczka którego słodycz pięknie harmonizuje nutka świeżego chrzanu.
Wygląda i smakuje obłędnie...


Składniki:
filet z łososia ze skórą (nie dzwonka!)
burak surowy (nieduży)
chrzan świeży (kilka centymetrów korzenia)
koperek (pęczek)
otarta skórka z cytryny
sól (ok. 2 kopiaste łyżki)
cukier muscovado (lub ksylitol) ok. 3 kopiaste łyżki
wódka czysta (chlupnięcie)
UWAGA: cegła zawinięta w folie lub inne ciężkie cudo (kamień? słój z wodą?)
;))


Wykonanie:
Filet z łososia (ze skórą) umyj, ułóż w naczyniu na płasko skórą do dołu. Natrzyj solą, cukrem, startym na drobnych oczkach chrzanem i buraczkiem, posyp siekanym koprem i  chlupnij wódką.


Całość szczelnie owiń folią tak by można było Delikwenta mocno obciążyć z góry (zostaw nieco luzu).
Jako obciążnika użyj cegły, kamienia, słoja z wodą albo czegokolwiek co Ci przyjdzie do głowy. ;))
Wstaw do lodówki na 2-3 doby.


Po tym czasie wydobądź łososia z otchłani, porządnie otrzep z paproszków, odfiletuj ze skóry, pokrój w cieniutkie plasterki i ułóż w dowolne kształty. Motyw różany przez wzgląd na uroczy karminowy kolor nasunął się sam. :)


Korzonek ze szczypiorku, listeczki  z mięty.

Możesz podać z cytryną, lub sosem z kilku łyżeczek domowego majonezu z cytryną, kapką "grubogorczycowej " musztardy i dużą ilością świeżego kopru i szczypiorku.

Smacznego!
:)





15 komentarzy:

  1. Podany po królewsku i to w purpurze! Jeśli tak samo smakuje, już go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest wspaniały, bardzo polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przepięknie podane! fiu fiu.
    łososia kocham, więc to przepis dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, super, przydaliśmy się. ;))) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. też chętnie marynuję łososia na różne sposoby. Jeden z przepisów podaję na Tapendzie.

    Pozdrawiamy Tapenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Fantastyczny! No po prostu świetny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Litości, rzadko, a nie żadko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywistość! Musisz mi to jakoś wybaczyć... Dasz radę? ;)))

      Usuń
  7. Wyjsciowy łosoś jest surowy, wędzony, podwędzany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam we wstępie. Surowiusieńki!!! Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. mam wędzonego... myślisz że też wyjdzie? :>

      Usuń
  8. Surowe ryby to doskonałe źródło pasożytów, niestety:(, żadne konserwowanie nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, fakt, ale nie musi. I nie jest to danie do spożywania na co dzień. Jest wiele źródeł pasożytów w naszym pożywieniu i nie tylko. Daleko mi zatem do paranoi. A pasożyty warto badać w dobrym, renomowanym miejscu specjalizującym się tylko w tej dziedzinie, tak na marginesie. ;) Pozdrowienia! :))))

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.